| 1. | Karambola | 6’52 |
| 2. | Melo d’Amelie | 5’38 |
| 3. | Pros & Cons | 7’45 |
| 4. | How Insensitive | 4’28 |
| 5. | When You’re Sleeping | 6’19 |
| 6. | Summertime | 7’20 |
| 7. | Up Train | 9’58 |
Ludzie! Jeżeli gdziekolwiek, kiedykolwiek ten karamboliczny koncert będzie powtórzony, zaryzykujcie i wydajcie ostatnie dziesięć (a nawet więcej, jeżeli jazz też podlega inflacji) złotych na bilet, bo warto.”
Czytelnicy Jazz Forum uznali ten koncert jako jedno z największych wydarzeń jazzowych roku 98.
W projekcie „Karambola” biorą udział znakomici muzycy, z którymi Wojtek współpracuje od kilku lat: Cezary Paciorek – fortepian, Olgierd Walicki – kontrabas i Cezary Konrad – perkusja, a specjalnie do „Karamboli” zaprosił Roberta Majewskiego – trąbka i Grzegorza Nagórskiego – puzon. To nie wszystko. Na instrumentach perkusyjnych gra Nippy Noya – indonezyjski muzyk, który grał miedzy innymi ze Stanem Getzem, Johnem McLaughlinem i Astrud Gilberto.
Od Karamboli wszystko się zaczęło, w katalogu Allegro Records jest ona bowiem oznaczona zaszczytnym numerem 1. A to zobowiązuje. Zaczęło się więc 11 lat temu, pogodną, jasną płytą, z pozoru łatwą w odbiorze, w miarę rozkręcania akcji – czyli szybko – pokazującą jednak pazurki. Na początku mamy południowe nastroje, skład duży, 7 muzyków, w tym trąbka, puzon, perkusjonalia. Polskie Irakere? Biada temu, kto tak myśli! Już się pojawiają połamane rytmy, smakowite aranże, a kompozycje Staroniewicza, choć melodyjne, nie dają łatwo się ugłaskać. To nie muzyka do pląsania, lecz do słuchania. Ewentualnie jeśli ktoś umie słuchać, pląsając – może tu ugrać swoje.
Czasy były inne i gościnny występ zagranicznego mistrza „przeszkadzajek” Nippy Noya odnotowano wtedy w każdej chyba recenzji. My przypomnijmy jeszcze, że utwór Jobima How Insensitive jest tu zagrany z werwą, a więc inaczej, niż to robią w ostatnich latach różne topowe smęcące gwiazdy – ale i z tym legendarnym, brazylijskim smuteczkiem, który wszystkich, nie tylko nas, smutnych z natury Słowian, łechce gdzieś pod duszą… Natomiast nieśmiertelne Summertime w nieco podobny sposób wykoncypował sobie niejaki Joshua Redman, na płycie wydanej bodaj czy nie w tym samym roku. A niech tam się między sobą kłócą chłopaki, który był pierwszy. My posłuchajmy…
Jarek Kurek
