Joachim Mencel – fortepian
Shanir Ezra Blumenkranz – kontrabas (1-5, 8-10)
Kevin Zubek – perkusja (1-5, 8-10)
Krzysztof Pacan – kontrabas (6,7)
Arek Skolik – perkusja (6,7)
|
1
|
Mystic Call |
08’22
|
|
2
|
Interludium I |
05’43
|
|
3
|
Overstep - for Beata |
06’29
|
| 4 | Late Junction |
07’40
|
|
5
|
Interludium II |
05’02
|
|
6
|
Ta Gora - for David Friedman |
04’19
|
|
7
|
Ezechiel |
06’50
|
|
8
|
Smatter |
06’57
|
|
9
|
Ta góra - repryza |
02’04
|
|
10
|
Interludium III |
06’54
|
To projekt wymierzony w jasno określonym kierunku. Skierowany w stronę fanów jazzowego fortepianowego tria. Jest tu, gdzieś głębiej, w pierwszej warstwie, liryzm i melancholia Billa Evansa. Nad nią układają się hipnotyczne emocje Keitha Jarretta. A jeszcze wyżej, ponad nimi, ci, którzy przyszli po nich, bliżsi wiekowo autorowi płyty – Mehldau, Stenson czy nieodżałowany Esbjoern Svensson…
Wszystkie te nazwiska pojawiają się bynajmniej nie dlatego, by posłużyć bezsensownej tezie, że Mencel to epigon czy też imitator. Przeciwnie. Przywołujemy je w tym miejscu po to, by pokazać, że gra z nimi w tej samej lidze. Bo dźwięk, melodyczność, subtelność w dotykaniu klawiszy i potęga, jaką jeśli trzeba potrafi z nich wydobyć, są jego własne. Niepowtarzalne. On tę płytę wymyślił, on nasycił ją własnym rozumieniem tradycji jazzowej, ale też, chociażby, romantycznej. On buduje kolejne kompozycje, on wraz z towarzyszącymi mu w każdej sekundzie partnerami wyważa i podaje w odpowiednich proporcjach poezję i refleksję, niepokój i grozę. Zadumę, zatrzymanie – i pęd do przodu, do końca utworu, ku początkowi następnego. Interludium to czas pomiędzy. Czas na przerwę między tym, co odeszło, i tym, co nadchodzi. Masz możliwość wypełnienia go właśnie tą muzyką.
Jarek Kurek
